Refleksja
Minęło już trochę czasu od chwili, gdy nasi rodzice zanieśli nas do kościoła, byśmy tam mogli otrzymać pierwszy z sakramentów rozpoczynający wspaniałą życiową przygodę przebywania w przyjaźni z Bogiem. Ponieważ jednak nie szanujemy tego, co przychodzi nam łatwo, bez wysiłku, dlatego jakże często nie doceniamy faktu, że zostaliśmy ochrzczeni.
Żeby zrozumieć wartość chrztu, trzeba na niego spojrzeć w duchu wiary. Dzięki przyjęciu tego sakramentu człowiek otrzymuje prawa, których realizacja daje mu optymalne możliwości wypełnienia woli Bożej w życiu, zdobycia nagrody wiecznej, a przede wszystkim zrealizowania swego powołania życiowego. Przez chrzest człowiek staje się bowiem dzieckiem Bożym i zyskuje udział we wszystkich darach Bożych. Ochrzczony podaje swoją dłoń Bogu, który prowadzi go w ciemnościach życia. Chrzest nie oznacza więc zasadniczo zmiany samego człowieka, jest to raczej nowa droga życia, droga przymierza, na której nie jest on zdany tylko na samego siebie, ale prowadzi go Jezus – nasza droga, prawda i życie.
W dzisiejszej Ewangelii mamy opisane trzy istotne dla nas fakty: pierwszy fakt to przedstawienie przez Jana Chrzciciela Chrystusa, jako Tego, który jest ważniejszy od niego i który będzie chrzcił Duchem Świętym; drugi fakt to objawienie się Boga w Trójcy Jedynego i niezapomniane słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”; trzeci fakt: nad Jezusem ukazała się gołębica, która jest symbolem Ducha Świętego. Mamy więc trzy Osoby: głos Ojca z nieba, moc Ducha Świętego i Chrystusa przyjmującego chrzest. Chrzest w Jordanie jest więc czasem Bożego objawienia, które dokonuje się przez słowa i znaki. One faktycznie objawiały, kim jest Jezus.
Nas jednak ciągle intryguje inne jeszcze pytanie: dlaczego Chrystus chciał się ochrzcić? Przecież do Jana Chrzciciela przychodzili zasadniczo grzesznicy, których on, przez chrzest z wody, oczyszczał z grzechów. Dlaczego więc Chrystus przyjął chrzest, skoro był wolny od jakiegokolwiek grzechu? Czy naprawdę wolny? Przecież Jezus wziął na siebie świadomie i dobrowolnie grzechy wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i żyć będą na ziemi. A to znaczy, że Zbawiciel stał się największym grzesznikiem. Tyle, że nie z powodu swoich win, lecz dlatego, że wziął na siebie nasze – nawet najcięższe – grzechy. Stał się naszym Odkupicielem, Wybawcą.
ks. Leszek Smoliński
Złota myśl tygodnia
Bóg nie umie dawać mało.
ks. Piotr Pawlukiewicz
Na wesoło
W czasie ogłoszeń parafialnych:
Drodzy parafianie. Święty Paweł wrócił już z odrobaczenia. Do odrobaczenia został nam jeszcze Święty Piotr.
Patron tygodnia – 8 stycznia
św. Seweryn z Noricum
Seweryn urodził się ok. 410 r. Miał pochodzić ze znakomitej rodziny rzymskiej. Spragniony ciszy, udał się na Wschód i tam na pustyni wiódł życie pokutnicze. Stamtąd w 454 r. udał się do starożytnej prowincji Noricum (obecne tereny Austrii). W czasie niespokojnym, zakłócanym przez najazdy Germanów, chronił miejscową ludność. Przemierzał okolice Wiednia i Kremsu, pocieszał swoich rodaków, którzy tu mieli swoje liczne kolonie, pośredniczył między nimi a wodzami poszczególnych plemion germańskich, zasłaniał ich przed gwałtami. Prowadził życie bardzo surowe i wiele godzin poświęcał na modlitwę, co mu jednało szacunek także u pogan. Spełniwszy swe publiczne, charytatywne zadania, udawał się do klasztoru, który założył w Favianac.
Pełen zasług zmarł 8 stycznia 482 r. w chwili, kiedy jego uczniowie wśród płaczu odmawiali jego ulubiony psalm 150. Kiedy obywatele rzymscy byli zmuszeni przez Germanów opuścić swoje osiedla i powrócić do Italii, zabrali ze sobą relikwie swojego Opiekuna i umieścili je pod Neapolem, gdzie biskup Wiktor uczniom św. Seweryna ufundował klasztor. Obecnie są otoczone czcią w miasteczku Frattamaggiore pod Neapolem. Austria czci św. Seweryna jako swojego głównego patrona; kultem jest otaczany również w Bawarii i w diecezji w Linz.
Opowiadanie
Pewien człowiek postanowił zająć się troskliwie łąką znajdującą się przed jego domem. Pragnął zrobić z niej cudowny angielski trawnik. Poświęcił mu wszystkie swoje wolne chwile. Jednak pewnej wiosny, kiedy prawie osiągnął już swój cel, ujrzał, że spod trawy zaczęły wyrastać mlecze. Rzucił się natychmiast, aby je wyplenić. Ale następnego dnia kolejne dwa żółte kwiatki wydobyły się spod zielonej trawy.
Kupił jakąś mocną truciznę. Nie było rady.
Jego życie przemieniło się od tego dnia w zaciekłą walkę z nieznośnymi żółtymi kwiatkami, ale z każdą wiosną przybywało ich coraz więcej.
-Co mogę jeszcze uczynić? - załamany skarżył się swojej żonie.
-Dlaczego nie spróbujesz ich pokochać? - odparła mu spokojnie małżonka.
Postarał się. Już po niedługim czasie widział w tych cudownie żółtych kwiatkach muśnięcie wielkiego artysty na szmaragdowej zieleni ogrodu
Od tego czasu był już szczęśliwy.
Jak wiele osób cię irytuje! Dlaczego nie spróbujesz ich pokochać?
Wierzę w Kościół – katechezy o Domu Bożym dla nas cz. 59.
Na Soborze Watykańskim II mówi się wyraźnie o trzech stanach w Kościele: duchownym, świeckim i zakonnym (por. KK 31, 43), i wskazuje się na dwie podstawy ich wyodrębnienia: posługa ministerialna duchownych oraz sposób życia osób zakonnych (por. KK 13). Chodzi o to, że duchowni, choć należą do ludu Bożego, są jednocześnie z ludu wyjęci i postawieni przez Chrystusa wobec ludu jako szafarze Jego świętych tajemnic. Natomiast osoby zakonne, mówimy konsekrowane, są dane wspólnocie wiernych, aby były znakiem Królestwa Bożego i ciągle wszystkim wskazywały bardziej na to, co w górze, aniżeli na to, co na ziemi. U podstaw obydwu stanów jest szczególne obdarowanie: darem Ducha Świętego, który umożliwia człowiekowi działanie w zastępstwie Chrystusa, gdy idzie o osoby duchowne. Natomiast osoby konsekrowane są obdarowane darem rad ewangelicznych, który umożliwia ludziom realizację Chrystusowego stylu życia, w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie.
W Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego rzecz wyraża się w sposób następujący: „Z ustanowienia Bożego są w Kościele święci szafarze, którzy otrzymali sakrament kapłaństwa i tworzą hierarchię w Kościele. Pozostałych nazywa się świeckimi. Są także wierni, należący do jednej i do drugiej kategorii, którzy przez profesję rad ewangelicznych: czystości w celibacie, ubóstwa i posłuszeństwa, poświęcają się w sposób szczególny Bogu” (nr 178).
Z tekstu wynika, że hierarchię w Kościele tworzą wierni, którzy przyjęli sakrament święceń. Takimi są biskupi, prezbiterzy i diakoni. Wskutek przyjęcia sakramentu święceń należą oni do grona osób duchownych i grona świętych szafarzy.
bp Andrzej Czaja