Telefon: +32 410 64 19    E-mail: pm05@poczta.onet.pl

Refleksja

Celem życia chrześcijańskiego jest świętość, czyli zjednoczenie z Trójjedynym Bogiem w miłości. Przeszkodą w zdobywaniu świętości jest grzech, który ma swoje źródło w uleganiu różnorakim pokusom podsuwanym przez diabła. Najbardziej jest w nas atakowany głód chwały, czułości, miłości oraz komfortu, wygody i zabezpieczenia.

Dzięki temu, że diabeł kusił Jezusa, wiemy, co oferuje nam i co w nas samych jest najbardziej „wygłodniałe”. Jeżeli wraz z Jezusem zostaliśmy ochrzczeni w Duchu Świętym, to Duch poprowadzi nas na spotkanie z pokusami, których nigdy nie zabraknie w naszym życiu. Kuszenie Jezusa jest wewnętrzną walką i zejściem na poziom ludzkich zagrożeń, by podźwignąć człowieka. Jednocześnie ostrzega przed najbardziej podstawowymi próbami. Po pierwsze, będziemy kuszeni, aby mierzyć nasze życie raczej miarą ludzkiego dostatku, aniżeli słowa Bożego. Po drugie, będziemy kuszeni, by nawet duchowe dary obrócić na własną chwałę, a nie na chwałę Boga i braci. Po trzecie, będziemy kuszeni, by osiągać dobre cele postępując „na skróty”. Jeśli mamy uniknąć nieszczęść, będących konsekwencją ulegania pokusom, musimy wraz z Jezusem schronić się na pustyni słowa Bożego.

Pokusa namawia nas, pociąga i kierunkuje na zło. Zwykle jednak zło uobecnione w pokusie nie jest na początku wyraźne. Najczęściej kuszony uświadamia je sobie tylko mgliście, zawsze bowiem pojawia się ono w przebraniu jakiegoś dobra. Pokusa rzadko więc uderza w rzecz zakazaną bezpośrednio. Najczęściej staje na drodze jako łatwy sposób zaspokojenia autentycznej potrzeby, która nieoczekiwanie łączy się z rzeczą zakazaną. Tak było w pierwszym kuszeniu, którego opis mamy w Księdze Rodzaju. Kuszona przez węża Ewa widzi, że zakazany owoc „jest rozkoszą dla oczu” (Rdz 3,6).

Kuszenie może mieć znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jezusa prowadzi na pustynię Duch, który kształtuje w Nim postawę posłuszeństwa wobec woli Ojca. Ale za Duchem idzie diabeł, krzewiciel nieposłuszeństwa i adwokat oparcia się na własnej woli, oderwanej od woli Bożej. Wprawdzie Duch i diabeł mają udział w jednym dziele, to jednak chodzi im o różne sprawy. Duch chce potwierdzić Boże synostwo Jezusa, natomiast diabeł chce Go odwieźć od pełnienia woli Ojca.

Ewangelia pierwszej niedzieli Wielkiego Postu przedstawia konfrontację Jezusa z trzema pokusami i trzy odniesione przez Niego zwycięstwa. Chrystus Pan odrzuca wszystkie propozycje diabła. Jest więc dla nas wzorem, ale i wsparciem w chwilach kuszenia. Dlatego, jak naucza św. Jan Paweł II, „Podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu wierzący mają pójść za Chrystusem na ‘pustynię’, by razem z Nim stawić czoła duchowi zła i go pokonać. Jest to wewnętrzna walka, która decyduje o kształcie naszego życia. (…) Pokorna i ufna modlitwa, umocniona przez post, pozwala przejść nawet najtrudniejsze próby i daje odwagę potrzebną, by zło zwyciężać dobrem” (Anioł Pański, 9.03.2003). I my, kiedy będziemy zabiegać o łączność, komunię z Chrystusem, odniesiemy zwycięstwo, powtarzając za św. Pawłem: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”.

                                                                                                ks. Leszek Smoliński

Złota myśl tygodnia

Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością jak Bóg.

Benedykt XVI

Patron tygodnia – 9 marca

Święty Dominik Savio

Dominik urodził się w 1842 r. w Riva di Chieri w Piemoncie. Jego ojciec był rzemieślnikiem, a matka krawcową. Rodzice wychowywali dzieci w poszanowaniu religii. Już jako pięciolatek służył do Mszy św., co wymagało samozaparcia, ponieważ Eucharystię sprawowano tylko rano. Nie mając zegarka, często przychodził za wcześnie i modlił się przed zamkniętymi drzwiami kościoła. Po Mszy uczęszczał do szkoły prowadzonej przez proboszcza, a później do kolejnej, oddalonej o 8 km.

8 kwietnia 1849 r., w Wielkanoc, przyjął pierwszą Komunię świętą, co było niezwykłe, gdyż wówczas sakramenty przyjmowano później. W książeczce do nabożeństwa zapisał postanowienia: będę często spowiadał się i komunikował, ilekroć mi na to zezwoli mój spowiednik; będę święcił dzień święty; moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja; raczej umrę aniżeli zgrzeszę.

W wieku 12 lat spotkał św. Jana Bosko, który przyjął go do oratorium w Turynie. Pewnego dnia, po kazaniu ks. Bosko na temat świętości, zwrócił się do niego z prośbą o pomoc w jej osiągnięciu. Otrzymał radę: „Bądź zawsze wesoły, spełniaj dobrze swoje obowiązki i pomagaj kolegom”. Dominik podejmował wiele inicjatyw, by pomagać kolegom w nauce i rozwoju duchowym. Był bliskim współpracownikiem ks. Bosko. W młodym wieku otrzymał dar kontemplacji i nadprzyrodzone intuicje – m.in. doprowadził ks. Bosko do umierającego protestanta, pragnącego pojednania z Bogiem, choć nigdy wcześniej nie odwiedzał jego domu.

Jesienią 1856 r. zachorował na zaawansowaną chorobę płuc. Odesłano go do rodzinnych stron. Żegnając się, powiedział: "Ja już tu nie wrócę". Zmarł 9 marca 1857 r. w wieku 15 lat, zaopatrzony sakramentami świętymi. Przed śmiercią powiedział ojcu, że widzi „piękne rzeczy”.

Jego relikwie spoczywają w Turynie, w bazylice Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych. Pius XI nazwał go "małym świętym, ale gigantem ducha". Beatyfikowany w 1950 r., kanonizowany w 1954 r., jest najmłodszym wyznawcą kanonizowanym przez Kościół i patronem ministrantów oraz młodzieży.

Opowiadanie

Wybór malarza

Wielki Leonardo da Vinci zgodził się namalować fresk w refektarzu klasztory Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Miał on przedstawiać Ostatnią Wieczerzę Jezusa z Apostołami.

Artysta chciał, aby fresk był arcydziełem, dlatego pracował powoli i rozważnie. Pomimo zniecierpliwienia braci z klasztoru, praca postępowała bardzo powoli. Aby namalować oblicze Jezusa, Leonardo szukał miesiącami modela, który posiadałby cechy oblicza wyrażającego siłę i słodycz, duchowość i jaśniejącą moc. Wreszcie znalazł i dał Jezusowi oblicze Agnella, młodzieńca, szczerego i czystego, przypadkowo spotkanego na ulicy.

Po roku Leonardo zaczął przemierzać dzielnice Mediolany cieszące się złą sławą i zaglądać do najbardziej dwuznacznych i podejrzanych szynków. Chciał znaleźć model oblicza Judasza, apostoła zdrajcy. Szukał oblicza, które wyrażałoby niepokój i rozczarowanie, oblicza człowieka zdolnego do zdrady najlepszego przyjaciela. Po nocach spędzonych pośród łajdaków wszelakiego rodzaju, Leonardo znalazł mężczyznę, który był odpowiednim modelem Judasza.

Zaprowadził go do klasztoru i zaczął malować. W pewnym momencie zauważył w oczach mężczyzny łzy.

- Dlaczego płaczesz? – spytał Leonardo, wpatrując się w to dzikie oblicze.

- Ja jestem Agnello – wyszeptał młodzieniec. – Ten sam, który posłużył panu za model oblicza Jezusa.

Wierzę w Kościół – katechezy o Domu Bożym dla nas cz. 119.

W trosce o sukcesję urzędu apostolskiego nie wystarczają zabiegi o trwanie w nieprzerwanym łańcuchu nałożeń rąk czy obsad stolic biskupich. Trwanie biskupa w sukcesji domaga się – oprócz włączenia w nieprzerwany łańcuch sakramentalnego przekazania apostolskiego urzędu drogą sakramentalnej konsekracji – także trwania w wierze Apostołów, w zgodzie z całym kolegium biskupów. Mówiąc prościej, nie wystarczy, że biskup jest ważnie wyświęcony przez przynajmniej jednego z biskupów, który trwa w sukcesji apostolskiej. Trzeba, by wyznawał i zwiastował wiarę apostolską oraz żył w jedności z kolegium biskupów na czele z biskupem Rzymu.

Apostolski depozyt wiary, który Kościół otrzymał w darze, oznacza wiarę Kościoła apostolskiego, zobiektywizowaną w Nowym Testamencie, na którą składa się to, co Apostołowie „otrzymali z nauczania i przykładu Jezusa, oraz to, czego nauczył ich Duch Święty” (KKK 83). Zadaniem Kościoła jest przechowywanie i strzeżenie owego depozytu, przekazywanie go z pokolenia na pokolenie i odpowiedzialne jego interpretowanie.

Strzeżenie depozytu wiary dotyczy przede wszystkim troski o jego nienaruszalność, gdyż objawienie jest rzeczywistością historyczną i jednocześnie żywym słowem skierowanym do wszystkich ludzi. Istnieje zatem konieczność zabezpieczenia go przed zniekształceniem oraz ukazywania go jako rzeczywistości wciąż aktualnej, żywej i dynamicznej.

Trzeba też brać pod uwagę rozróżnienie, jakiego dokonał papież Jan XXIII. Otwierając Vaticanum II rozróżnił między niezmiennym nauczaniem a sposobem jego prezentacji, który może się zmieniać, a nawet powinien się zmieniać, uwzględniając potrzeby adresata w danym czasie i miejscu. Wówczas nietrudno odnieść się do zgłaszanych nieraz zarzutów, że doktryna głoszona przez Kościół ulega zmianie pod naciskiem chwili, że Kościół wycofuje się z pewnych pozycji i że historia ujawnia wiele błędów Kościoła. Trzeba przyznać, że owszem dochodziło do bolesnych wypadków przekraczania kompetencji przez władze kościelne, do wydawania decyzji w sprawach czysto przyrodniczych (sprawa Galileusza, Kopernika, darwinizmu), następowało to jednak w sytuacji, gdy przyrodnicy rozciągali niesłusznie swoje teorie na kwestie wiążące się ze sprawami wiary i moralności. Natomiast zmiany stanowiska Kościoła dotyczą albo tych spraw, które nie były ostatecznie określone, albo w odniesieniu do samej formy nauczania. Są też sprawy z ustanowienia Kościoła i nie może dziwić fakt, że takowe się zmienia czy koryguje (np. przykazania kościelne).

W tym miejscu wypada też od razu zauważyć i przypomnieć, że troska Kościoła o czystość wiary apostolskiej, a także działania związane z jej przekazywaniem cieszą się wielkim Bożym wsparciem. Mam na myśli „przywilej” nieomylności, czyli przyrzeczone Kościołowi przez Chrystusa zachowanie od błędu w wierzeniu i nauczaniu.

bp Andrzej Czaja

wvm7x_